Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sci-fi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sci-fi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 stycznia 2012

Dawn of War II

Rozgrywka w Dawn of War II zaczyna się od niezwykle klimatycznego intra. Przedstawia ono mniej więcej istotę kolejnych godzin rozgrywki. Mamy więc mały oddział Space Marines który odbywa rutynową misję. Widzimy poszczególne typy piechoty w starciu z antagonistami Eldarów. Bardzo szybko okazuje się, że walka jest klasyczną sytuacją kamień-nożyce-papier więc nikt nie uzyskuje przewagi na dłużej niż 5 sekund. Intro kończy się dość enigmatyczną wiadomością, że nie wszystko jest takie jakie widać na pierwszy rzut oka. Miodzio.

Gracze zaznajomieni z poprzednią odsłoną i dodatkami będą totalnie zdziwieni kontynuacją. W zasadzie oprócz zakonu Krwawych Kruków wszytko zostało zmienione. Mógłbym powiedzieć, że teraz jest to bardziej gra taktyczna niż rasowa strategia czasu rzeczywistego.

Pierwszą misję rozpoczynamy obejmując kontrolę nad postacią gracza (zanosi się na nowego bohatera) oraz czteroosobową drużyną taktyczną. Przebijamy się przez hordy orków używając umiejętności specjalnych i gadżetów. W czasie misji nie wyprodukujemy ani jednej jednostki, ani też nie zbudujemy ani jednego budynku. Skoncentrujemy się za to na przemieszczaniu tych dwóch oddziałów i realizowaniu kolejnych elementów misji. A to trzeba odeprzeć mały szturm, a to wrzucić granat w odpowiednie miejsce - generalnie realizować elementy przewidziane przez skrypty.

W czasie kolejnych misji dołączać do nas będą inne oddziały. Każdy z nich będzie wyspecjalizowaną grupą Space Marines, lub też będzie to Dreadnought. Po kilku misjach będziemy musieli wybierać kogo zabrać na misję, gdyż jednocześnie możemy kontrolować tylko cztery oddziały. Będzie to nie lada dylemat, gdyż  niektóre misje są niemal niemożliwe do przejścia przy nieodpowiednim składzie armii.

Wraz z postępami w fabule i realizacją misji pobocznych, członkowie zakonu będą zdobywać doświadczenie i ekwipunek. Obydwa te elementy są według mnie najfajniejszymi bajerami gry. Dzięki doświadczeniu możemy modyfikować parametry oddziałów odraz odblokowywać specjalne umiejętności które nie raz są kluczowe w cięższych walkach. Ekwipunek z kolei wpływa bezpośrednio na siłę ognia oraz również pozwala na aktywowanie dodatkowych umiejętności. O ile wydanego doświadczenia nie możemy przyznawać ponownie (wydawanie go wymaga więc pewnego planu) o tyle zabawy z ekwipunkiem są w zupełności dowolne. W pewnym momencie może okazać się, że misja z pozoru nie do przejścia okazuje się bułką z masłem przy zmianie jednej drużyny lub elementu ekwipunku.

Same misje są w miarę urozmaicone, ale pod koniec kampanii zaczynają nieco nużyć. Schemat jest generalnie prostu: wyląduj na planecie, zajmij coś, idź walcz z bossem. Oczywiście za każdym razem diabeł tkwi w szczegółach. A to raz trzeba pokombinować ze skradaniem i podejściem typowo zaczepnym, innym razem tylko gigantyczna siła ognia i jak najbardziej frontalna zadyma pozwalają na zwycięstwo. Warto jednakże główkować i próbować różnych taktyk - raczej każda daje mniejsze lub większe prawdopodobieństwo sukcesu.

Multiplayer jakoś nie przypadł mi do gustu. Grałem trochę, ale jakoś nie mogłem się odnaleźć. Gracz jest od razu rzucony na głęboką wodę i nie bardzo wie gdzie zacząć. Może po pewnym czasie jest ciekawiej. Niesamowicie wciągnął mnie jednak tryb multiplayer zwany The Last Stand. W trybie tym otrzymujemy kontrolę nad jedną jednostką (Space Marine, Eldarska Czarownica lub Orkowy Mekanik) i wraz z dwójką sojuszników próbujemy przeżyć jak najdłużej na specjalnej arenie. Po pokonaniu przeciwników pojawia się kolejna fala która składa się z coraz bardziej wymagających oponentów. Po niechybnej porażce otrzymujemy punkty oraz doświadczenie, które gdy mamy go wystarczająco dużo odblokowuje nam kolejne elementy ekwipunku. Zabawa w tym trybie jest przednia i daje dużo satysfakcji. Trzeba jednakże trafić na dobrą drużynę. bo bez tego przebrnięcie przez nawet połowę (10) fal może być niemożliwe.

Według mnie DoW II jest godnym następcą całkiem udanej części pierwszej. Oczywiście, jeżeli ktoś cenił poprzednika za niemalże klasyczne podejście do tematu strategii czasu rzeczywistego, nie będzie mógł się ze mną zgodzić. Ja jednak zasmakowałem w taktycznym podejściu do rozwałki w uniwersum wojennego młotka 40K. Sprawa z ekwipunkiem i umiejętnościami zachęca do ponownego przechodzenia gry. A zabawa w trybie multiplayer dodatkowo wydłuża żywotność tego tytułu. Polecam.

Wersja: 2.6.0.5628
Multiplayer: Tak
Moja ocena: 88/100

czwartek, 1 września 2011

Mass Effect

Mass Effect jest drugą po Wiedźminie 2 współczesną grą RPG w którą miałem okazję pograć. Już kilka razy przymierzałem się do jej kupna ale zawsze jakoś w ostatniej chwili odpuszczałem. Aż w końcu przyszedł czas.

Pierwsze wrażenie - fajna muzyka, menu nawet sensowne, ok - nie ma co narzekać. Pograłem trochę i poczułem się dziwnie. Z jednej strony poczułem się trochę ograniczany. Ale z drugiej strony wartka akcja nie pozwalała mi się do tego przyczepić. Chwilę zajęło mi zapoznanie się z interfejsem i już w pełni cieszyłem się grą. Tak, cieszyłem się. Zostałem wciągnięty po uszy od samego początku.

Generalnie koncepcja jest prosta. Jesteśmy jednym z lepszych i młodych żołnierzy w armii ludzi. Poznajemy się gdy uczestniczymy w misji która pozwoli zweryfikować czy nadajemy się jako pierwszy człowiek który wstąpi w szeregi widm - elitarnego oddziału militarnego działającego w cieniu rady. Misja kończy się małą katastrofą a my chcąc - nie chcąc stajemy się uczestnikami przygody która w razie naszego niepowodzenia skończy się zagładą wszystkich żywych i inteligentnych istot w galaktyce.

Gra jest całkiem przyjemna. Nie natrafiłem na większe problemy z obsługą. Czuć co prawda, że interfejs jest dostosowany dla graczy konsolowych, tzn. nie jest to typowy interface dla myszki i klawiatury, chociaż używanie go nie przysparza kłopotów.

 Jeśli chodzi o rozgrywkę, to w dzienniku zadań mamy wyraźny podział na zadania główne i poboczne. Zadania poboczne dodatkowo dzielą się na zwykłe i zadania pokroju znajdź 10 miejsc gdzie występuje jakiś pierwiastek chemiczny itp. Zadania są dobrze opisane więc można swobodnie i bezproblemowo decydować w które miejsce w galaktyce warto się teraz udać. Jedna rzecz absolutnie nie przypadła mi do gustu. Są to dialogi. Często mamy opcję wyboru ścieżki dialogowej, lecz niestety nasza postać i tak ględzi po swojemu często zmieniając ton wypowiedzi z np. pytania na oskarżenie lub z pytania typu "gdzie?" na "dlaczego?". Jest to strasznie irytujące szczególnie, że ostatnio pogrywam też w Wiedźmina 2 i tam udało się założenie poprawnie zrealizować.
Osobnym elementem wartym omówienia jest nieliniowość gry. Faktycznie w czasie rozgrywki można odnieść wrażenie, że od naszych decyzji wiele zależy. Zdarzają się momenty w których wyraźnie musimy zadecydować np. w którym elemencie odbywającej się misji kto ma uczestniczyć, co może skutkować śmiercią danego NPC. Fajnie. Kilka takich momentów faktycznie wywołało u mnie reakcję emocjonalną. Duży plus.

Po przejściu gry dostajemy możliwość przejścia jej jeszcze raz korzystając z opcji importu bohatera. Możemy dzięki temu zacząć grać od początku prawdziwym weteranem na wysokim poziomie rozwoju umiejętności wraz z wypasionym ekwipunkiem. Dzięki tej opcji od razu mogłem podnieść poziom trudności o dwa i faktycznie czerpać radość z kolejnych walk. Z tego co się orientuje to w kontynuacji czyli Mass Effect 2 możemy zaimportować zachowany save i dzięki temu kontynuować przygodę której rozwój zależy od naszych wcześniejszych poczynań.

Podsumowując: gra mnie urzekła. Nie miałem jeszcze okazji zagrać w Action-RPG w tematyce Sci-Fi i trochę się tego obawiałem. Niepotrzebnie bo gra jest świetna. Polecam ją każdemu kto nie boi się RPG i lubi czasem postrzelać.

Wersja: 1.0
Multiplayer: Nie
Moja ocena: 89/100