wtorek, 1 listopada 2011

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów


Do Wiedźmina 2 podchodziłem dość sceptycznie. W zasadzie nie miałem jeszcze okazji zagrać w cRPG w którym walka nie toczyła się w turach. Tak, można powiedzieć, że zatrzymałem się na poziomie Fallout 1/2 i Arcanum. Widziałem co prawda jak znajomi zagrywają się w serię Gothic lub jakieś nowe odsłony The Elder Scrolls. Widziałem nawet pierwszą część Wiedźmina ale jakoś te gry mnie nie zainteresowały. Co więcej, mam w domu cały komplet Baldur's Gate i Neverwinter Nights ale też jakoś się nie skusiłem. Jedyne cRPG fantasy z walkami w czasie rzeczywistym które mnie wciągnęło to Planescape: Torment. Jednakże kiedy dostałem Wiedźmina 2 na urodziny nie wypadało nie zagrać. Chociażby po to aby powiedzieć znajomym czy gra jest dobra czy nie.

Przygoda jest (chyba) bezpośrednią kontynuacją wcześniejszej części. Główny bohater wciąż nie pamięta nic ze swojej przeszłości (przygody książkowe), orientuje się natomiast całkiem nieźle we współczesności. Gra jest podzielona na cztery części, przy czym pierwsza to prolog którego zadaniem było wprowadzenie nowych graczy w mechanikę gry oraz przedstawienie różnic dla weteranów pierwszej części. W sumie grając na normalnym poziomie trudności ginąłem w prologu niemiłosiernie często, tego samego doświadczał kumpel który całkiem dobrze radził sobie w jedynce. I chyba takie problemy nie dotyczyły tylko nas, gdyż producent gry CD Projekt RED niedługo po premierze gry wydał patch, który uzupełniał grę o osobny samouczek.

Po prologu zaczyna się właściwa gra czyli swobodne wędrowanie po pewnej mieścinie i okolicach, oraz ubijanie potworów i co tam się pod miecz nawinie. Jak się uporamy z zadaniami przechodzimy do aktu drugiego. Akt ten w zależności jakie decyzje podjęliśmy wygląda inaczej. Z tego powodu grę trzeba przejść co najmniej dwa razy. Trzeci akt z kolei spina wątki i pozwala sensownie zakończyć historię. Przy czym prawdopodobnie skończymy inaczej niż znajomi gdyż zakończeń jest rzekomo 16!

Gra jest niesamowita. Wciąga od samego początku. Wszystko w niej jest dopracowane do samego końca. Począwszy od nagrań kwestii poprzez fabułę, mechanikę a na grafice kończąc. Dzięki rozbudowanym opcjom dialogowym i nieliniowym zadaniom każdy od razu zacznie się utożsamiać z bohaterem. Elementem który mnie urzekł najbardziej jest właśnie cała oprawa audio. Niesamowite teksty głównego bohatera i wszystkich z jego otoczenia sprawiają, że po prostu czuje się atmosferę. Kapitalnym dodatkiem są też mini gierki typy siłowanie na rękę, pojedynek w walce wręcz oraz kościany poker. Wygrywanie w tych gierkach jest wymagane w specjalnych zadaniach dodatkowych, ale także jest to sposób na zarobienie dodatkowych orenów.

Rozgrywkę polecam od razu zacząć na poziomie mrocznym. Przeciwnicy są wtedy maksymalnie odporni na nasze poczynania, ale gdy skompletujemy specjalne pancerze dostępne tylko na tym poziomie trudności, stają się sensownymi przeciwnikami. Oczywiście aby skompletować te pancerze trzeba wydać niebywałe ilości złota. Ale wtedy gra staje się jeszcze bardziej satysfakcjonująca.

Nie ma oczywiście gry idealnej. Według mnie, ekran zarządzania ekwipunkiem można by lepiej zorganizować. Wydaje się szczególnie problematyczny przy sprawdzaniu stanu elementów alchemicznych/rzemieślniczych i planów. Przy tworzeniu przedmiotów w opisie mogła by być też zawarta informacja które elementy trzeba "upolować", a które można wytworzyć. Nie narzekał bym też gdyby przy tworzeniu przedmiotów które wymagają stworzenia innych przedmiotów, te ostatnie tworzyły się automatycznie. Ale to takie szczególiki które mogą nieco denerwować po 40-tej godzinie gry.

Komu mogę polecić grę? Przede wszystkim jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana cRPG. Każdy kto kiedykolwiek interesował się przygodami Geralta z Rivii także może się zainteresować historią opowiedzianą w grze.

Wersja: 2.0

Multiplayer: Nie
Moja ocena: 95/100

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz